Kto nie wierzy w koronawirusa i dlaczego?

Choć każdego dnia padają rekordy zakażeń, w szpitalach brakuje łóżek i personelu medycznego, a karetki czekają godzinami, aż zwolni się miejsce na oddziale, wciąż nie brakuje osób, które twierdzą, że koronawirus… nie istnieje. Kto i dlaczego bagatelizuje zagrożenie?

Kim najczęściej są koronasceptycy, czyli kto tworzy teorie spiskowe?

W epidemię nie wierzą najczęściej ludzie młodzi, którzy nie mają chorób współistniejących, a zakażenie przechodzą bezobjawowo lub bardzo łagodnie. Według koronasceptyków pandemia miałaby być zmową polityków, mediów oraz firm farmaceutycznych, które produkują środki ochrony osobistej i pracują nad wynalezieniem szczepionki. Niektóre media, politycy i celebryci od momentu wybuchu pandemii przekonują, że wirusa nie ma, a środki sanitarne nie mają sensu. W obliczu rosnącej liczby zakażeń i zgonów przypominają pasażerów tonącego Titanica, którzy nie wierzą w górę lodową, z którą właśnie się zderzyli.

Z wiekiem obawa przed koronawirusem rośnie. Nic dziwnego, to właśnie osoby starsze i schorowane są najbardziej narażone na ryzyko zgonu i ciężkich powikłań w wyniku zakażenia SARS CoV-2. Niestety osoby, które nie wierzą w wirusa i nie boją się epidemii, często ignorują zasady sanitarne. Nie noszą maseczek w przestrzeniach publicznych oraz środkach komunikacji miejskiej i nie zachowują zasad społecznego dystansu. Stanowią ogromne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale także osób ze swojego najbliższego otoczenia: rodziców i dziadków, dla których zachorowanie na COVID-19 może prowadzić do poważnych konsekwencji.

„Przecież koronawirus jest niewiele groźniejszy od grypy”

Druga grupa osób zaliczanych do koronasceptyków to ci, którzy wierzą w wirusa, ale twierdzą, że nie jest groźniejszy niż zwykła sezonowa grypa. Choć wirus SARS-CoV-2 wywołujący COVID-19 tak jak grypa przenosi się drogą kropelkową i daje podobne objawy, jest z nami od niedawna. W związku z tym wciąż nie wiemy, jak bardzo jest groźny. Jak wynika z danych zamieszczonych na stronie Ministerstwa Zdrowia, około 3,4% potwierdzonych przypadków COVID-19 zakończyło się zgonem. W przypadku grypy śmiertelność wynosi mniej niż 1%.

Jak naprawdę wygląda walka z COVID-19 na pierwszej linii frontu?

Personel medyczny od momentu wybuchu pandemii apeluje o to, żeby w miarę możliwości pozostać w domach, zasłaniać usta i nos, dezynfekować ręce i zachowywać zasady społecznego dystansu. To właśnie oni, lekarze, ratownicy medyczni, pielęgniarki, salowe i diagności każdego dnia walczą o nasze zdrowie i życie. Pracują nawet po kilkanaście godzin dziennie w środkach ochrony osobistej, które uniemożliwiają normalne poruszanie się, rozmowę, jedzenie czy nawet załatwianie podstawowych potrzeb fizjologicznych. Oprócz tego poświęcają czas i energię, aby edukować społeczeństwo i pokazywać, jak wygląda ich praca od kuchni. W Internecie zamieszczają amatorsko nagrywane filmy, na których możemy zobaczyć, jak wiele czasu zajmuje zakładanie kombinezonu przypominającego skafander astronauty i jak wygląda człowiek po dziesięcio- czy dwunastogodzinnym dyżurze na oddziale zakaźnym. Uszanujmy ich ciężką pracę, która ratuje życie!

Pozostałe aktualności